Z ciemności do życia
Mam na imię Tomasz, mam 33 lata. Moje życie od dzieciństwa było naznaczone potężną traumą, przemocą w domu, wyzwiskami i rękoczynami. Jednym słowem, w dzieciństwie przeżyłem piekło. Straciłem nadzieję na to, że kiedykolwiek będzie normalnie.
Jako nastolatek miałem za sobą próby samobójcze, z których wyciągała mnie moja Mama. Gdy ona zmarła, wpadłem w jeszcze głębszą depresję i nie widziałem już sensu, by dalej tu być. Dla nikogo się nie liczyłem, byłem po prostu popychadłem i obiektem do drwin.
Moja Mama była jednak bardzo wierząca i pomimo tego, co przeszedłem w dzieciństwie, dziękuję Bogu, że mogłem wychowywać się w rodzinie, w której ona była. Zanosiłem wiele modlitw do Boga, aby dał mi jakiś znak, że jest przy mnie, że jestem dla Niego ważny, że po prostu.. że mnie kocha... ale nic się nie działo. Aż do czasu...
Kiedy byłem na samym dnie... To właśnie dzięki duszpasterstwu Teobańkologii, cierpliwości i postawie ks. Teodora, dzięki codziennym modlitwom różańcowym i koronkom, zacząłem wychodzić z depresji i traum. Mimo że jeszcze nie do końca z tego wyszedłem, to czuję ogromną ulgę.
Szczególnym momentem, w którym doświadczyłem owoców tej posługi, ale też odpowiedzią na moje modlitwy od Boga, był mój wyjazd na wakacje do Wrocławia. Uciekłem tam, by odpocząć, oderwać myśli od najgorszego i po prostu... nie zrobić sobie krzywdy.
Pojechałem, zupełnie nie wiedząc, że dokładnie w tym samym czasie prowadziłeś tam, Księże Teodorze, rekolekcje. Dopiero kiedy odpaliłem internet, zobaczyłem Twoje zaproszenie na spotkania we Wrocławiu, w których od zawsze chciałem wziąć udział.
Wierzę, że to Bóg pokierował moimi krokami, abym znalazł się tam we właściwym czasie, kiedy naprawdę było mi ciężko.
Dziś wiem, że to sam Bóg precyzyjnie ułożył ten plan.
Zobaczyłem na własne oczy, z jak wielkim sercem, oddaniem i troską podchodzisz do drugiego człowieka. Twoja postawa, cierpliwość oraz codzienna wspólna modlitwa różańcowa i koronki na YT czy na TikToku spośród tysięcy ludzi modlących się z nami wszystkimi, a także inne Twoje modlitwy i błogosławieństwa, dały mi siłę, by wstać z kolan.
I chociaż na pewno będę jeszcze czasem czuł ból, to dziś żyję i znów walczę o siebie.
Księże Teodorze, jeśli to czytasz – chcę Ci powiedzieć z całą wdzięcznością i z całym sercem, że uratowałeś mi życie, a raczej Bóg, posługując się Tobą.
Chciałbym, abyś ZAWSZE, dopóki starczy Ci sił, robił dalej swoje, bo to dzieło jest potężne i dociera tam, gdzie nikt inny nie potrafi dotrzeć. Za każdym krzywdzącym nagłówkiem w internecie... stoją za Tobą tysiące uratowanych dusz, takich jak moja.
Jestem dumny, że mogę być częścią społeczności Teobańkologii. Jesteśmy z Tobą, modlimy się za Ciebie i dziękujemy za każdy dzień Twojej posługi.
Jako nastolatek miałem za sobą próby samobójcze, z których wyciągała mnie moja Mama. Gdy ona zmarła, wpadłem w jeszcze głębszą depresję i nie widziałem już sensu, by dalej tu być. Dla nikogo się nie liczyłem, byłem po prostu popychadłem i obiektem do drwin.
Moja Mama była jednak bardzo wierząca i pomimo tego, co przeszedłem w dzieciństwie, dziękuję Bogu, że mogłem wychowywać się w rodzinie, w której ona była. Zanosiłem wiele modlitw do Boga, aby dał mi jakiś znak, że jest przy mnie, że jestem dla Niego ważny, że po prostu.. że mnie kocha... ale nic się nie działo. Aż do czasu...
Kiedy byłem na samym dnie... To właśnie dzięki duszpasterstwu Teobańkologii, cierpliwości i postawie ks. Teodora, dzięki codziennym modlitwom różańcowym i koronkom, zacząłem wychodzić z depresji i traum. Mimo że jeszcze nie do końca z tego wyszedłem, to czuję ogromną ulgę.
Szczególnym momentem, w którym doświadczyłem owoców tej posługi, ale też odpowiedzią na moje modlitwy od Boga, był mój wyjazd na wakacje do Wrocławia. Uciekłem tam, by odpocząć, oderwać myśli od najgorszego i po prostu... nie zrobić sobie krzywdy.
Pojechałem, zupełnie nie wiedząc, że dokładnie w tym samym czasie prowadziłeś tam, Księże Teodorze, rekolekcje. Dopiero kiedy odpaliłem internet, zobaczyłem Twoje zaproszenie na spotkania we Wrocławiu, w których od zawsze chciałem wziąć udział.
Wierzę, że to Bóg pokierował moimi krokami, abym znalazł się tam we właściwym czasie, kiedy naprawdę było mi ciężko.
Dziś wiem, że to sam Bóg precyzyjnie ułożył ten plan.
Zobaczyłem na własne oczy, z jak wielkim sercem, oddaniem i troską podchodzisz do drugiego człowieka. Twoja postawa, cierpliwość oraz codzienna wspólna modlitwa różańcowa i koronki na YT czy na TikToku spośród tysięcy ludzi modlących się z nami wszystkimi, a także inne Twoje modlitwy i błogosławieństwa, dały mi siłę, by wstać z kolan.
I chociaż na pewno będę jeszcze czasem czuł ból, to dziś żyję i znów walczę o siebie.
Księże Teodorze, jeśli to czytasz – chcę Ci powiedzieć z całą wdzięcznością i z całym sercem, że uratowałeś mi życie, a raczej Bóg, posługując się Tobą.
Chciałbym, abyś ZAWSZE, dopóki starczy Ci sił, robił dalej swoje, bo to dzieło jest potężne i dociera tam, gdzie nikt inny nie potrafi dotrzeć. Za każdym krzywdzącym nagłówkiem w internecie... stoją za Tobą tysiące uratowanych dusz, takich jak moja.
Jestem dumny, że mogę być częścią społeczności Teobańkologii. Jesteśmy z Tobą, modlimy się za Ciebie i dziękujemy za każdy dzień Twojej posługi.